Kobieta, która zatrzymała czas

O tej niezwykłej Polce, której udało się zatrzymać czas, mówiła wówczas cała Europa. Mimo podeszłego wieku cieszyła się licznym gronem młodszych od siebie adoratorów, a mężczyźni wstrzymywali na jej widok oddech. Znawca i wielbiciel kobiecej urody, Honoriusz de Balzac poznał ją, gdy miała osiemdziesiąt dwa lata. Jej wiek ocenił wówczas na trzydzieści pięć. „Podrwiwa ze śmierci, śmieje się z życia” – pisał. „Zaprawdę to jest bajka o wróżce, jeśli to nie jest w ogóle żywa wróżka z bajki..”

zajaczkowa

Aleksandra Zajączek (portret powyżej), znana jako generałowa Zajączkowa, zasłynęła przede wszystkim ze swojej urody, którą zachwycała do późnej starości. Była obiektem podziwu, zazdrości i plotek zarówno za życia męża, generała Józefa Zajączka, jak i po jego śmierci, gdy miała 72 lata. Jeszcze w tym wieku była niezwykle atrakcyjna i cieszyła się powodzeniem u mężczyzn, choć wielu z nich mogło być jej wnukami. Jednym z nich był młodszy od niej o czterdzieści lat, przystojny referendarz stanu w Królestwie Polskim, hrabia Wojciech Grzymała (rys. poniżej), z którym wdała się w romans. W tych czasach kobiety już w wieku trzydziestu lat były dostojnymi matronami, a dziesięć lat później nobliwymi damami. Nie dziwi więc fakt, że miłosna przygoda Zajączkowej wywołała w stolicy lawinę oburzenia i negatywnych komentarzy. O romansie tym wspomina w swych pamiętnikach pułkownik Ignacy Prądzyński (późniejszy generał armii powstania listopadowego), który był uwięziony z Wojciechem Grzymałą w jednej celi. „Pierwsza dla niego w rzędzie była, pomimo jej wieku podeszłego, księżna Zajączkowa, z którą od wielu już lat żył w najściślejszych stosunkach. Była ona do później starości przyjemną i bardzo dowcipną.” – pisał.

7741225

Aleksandra Zajączkowa, urodziła się ok. 1754 r. w Słonimie koło Grodna, w szlacheckiej, pochodzącej z Francji rodzinie Pernett. Jej ojciec Franciszek Pernett, był pułkownikiem wojsk litewskich i adiutantem hetmana Michała Kazimierza Ogińskiego. We wczesnej młodości jej nieodłącznym towarzyszem był taniec. Jako młodziutka dziewczyna tańczyła na dworze hetmana Ogińskiego, a w wieku piętnastu lat była już primadonną baletu dworskiego. Jej pierwszy mąż, dużo starszy od niej pan Isaure, z którym miała syna, był z pochodzenia Francuzem. Pełnił funkcję nadwornego lekarza Jana Klemensa Branickiego. Po dziesięciu latach małżeństwa Aleksandra poznała pułkownika Józefa Zajączka (portret poniżej). Starszy od niej o dwa lata, przystojny i inteligentny, oczarował ją od pierwszego wejrzenia, zresztą z wzajemnością. Wpływowy generał, korzystając z kontaktów z najlepszymi szlacheckimi rodami tamtych lat, uzyskał zgodę papieża na unieważnienie pierwszego małżeństwa ukochanej. Para pobrała się w 1786 roku.

jozef_zajaczek_111

Będąc żoną wysokiego urzędnika państwowego, Zajączkowa aktywnie uczestniczyła w życiu najwyższych sfer towarzyskich. Organizowała przyjęcia i sama brała w nich udział, goszcząc w najlepszych salonach Warszawy i Paryża, gdzie mieszkała z mężem przez kilka lat. W 1815 roku generał został mianowany przez cara Aleksandra I namiestnikiem Królestwa Polskiego, księciem i generałem piechoty. Zajączkowie zamieszkali po tym fakcie w Pałacu Namiestnikowskim (Pałac Prezydencki) w Warszawie (rys.poniżej). Tytuł książęcy, herbu Świnka, otrzymali w 1818 roku.

palac-namiest

Olśniewająca do późnych lat uroda Aleksandry zdumiewała wszystkich. Nie było to jednak sprawą przypadku czy wyjątkowych genów. Całe życie, w niemalże morderczym trudzie generałowa pracowała na swoją wiecznie młodą urodę. Według przekazów, tajemniczym eliksirem była przede wszystkim niska temperatura i ogromny reżim, jakiemu się poddawała.

Chłód uznawała za największego sprzymierzeńca pięknej skóry. Dzień rozpoczynała od kąpieli w wannie z lodowatą wodą. Codzienne uprawiała kilkukilometrowe spacery i jeździła konno. Jadła przede wszystkim owoce i warzywa, najczęściej surowe lub ochłodzone po ugotowaniu. Unikała gorących potraw. Przez całe życie sypiała przy szeroko otwartych oknach, trzymając pod łóżkiem balie z lodem, mające za zadanie jeszcze bardziej obniżać temperaturę w pomieszczeniu. By całkiem nie zamarznąć, otulała się na noc sarnią skórką. Przed każdym balem nacierała ciało lodem, dzięki czemu jej skóra napinała się i nabierała rumieńców. W późnym wieku stosowała również inne metody, dzięki którym wyglądała niezwykle młodo. Jak podają źródła, świeży wygląd skóry na ramionach zawdzięczała cienkiej warstwie wosku.

Z punktu widzenia dzisiejszej medycyny można powiedzieć, że Zajączkowa była prekursorką krioterapii. Ujemne temperatury rzeczywiście wspaniale oddziałują na organizm, stymulują krążenie krwi, poprawiają jędrność skóry i opóźniają procesy starzenia. Zimno spowalnia metabolizm i konserwuje nas jak lodówka, poprawiając przy tym kondycję immunologiczną organizmu. Pacjenci są zamykani w kriokomorach jedynie na kilka minut, Zajączkowa marzła dla urody w sposób przewlekły, przez całe życie. Bez gorących posiłków, filiżanek aromatycznej herbaty czy odprężających, ciepłych kąpieli.
Na młody wygląd lodowej damy miała również z pewnością wpływ jej dieta. Spożywała głównie warzywa i owoce, najczęściej surowe lub schłodzone. Codziennie dostarczała organizmowi ogromnej porcji witamin, minerałów, enzymów i niezbędnych kwasów tłuszczowych.

Jak wytrzymywała to rygorystyczne życie? Być może pomogły w tym treningi baletu we wczesnej młodości, które wymagają ogromnego wysiłku, zaparcia i samodyscypliny. Może to strach przed starością i skutkami upływającego czasu motywował ją do tylu wyrzeczeń? A może po prostu uwielbiała adoracje i zachwyt w oczach innych? Tego nie dowiemy się nigdy. Dla nas pozostanie przede wszystkim czarodziejką czasu, olśniewającą do końca urodą, w swoich gazowych sukniach, z różami we włosach i wachlarzem w dłoni.

Książę Józef Zajączek zmarł w 1826 roku. Małżonkowie przeżyli wspólnie czterdzieści lat, obdarzając się wyjątkową wyrozumiałością i tolerancją. Oboje miewali ciche i głośne romanse, ale nie zniszczyły one ich małżeństwa. Nie mieli dzieci, a po śmierci generałowej, spadkobiercą wszystkich dóbr na mocy testamentu z 31 stycznia 1826 roku został Józef Radoszewski, zięć Antoniego Zajączka, brata generała.

Lodowa Księżna dożyła sędziwego wieku dziewięćdziesięciu jeden lub dziewięćdziesięciu ośmiu lat (według różnych źródeł). Najprawdopodobniej zmarła w Warszawie. Została pochowana w kościele o. Kapucynów przy ul. Miodowej, gdzie można znaleźć tablicę upamiętniającą jej życie.

 

fot.: wikipedia, pinterest

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz